Taaag ! To już jutro, jutro, ale jednak za kilka godzinek.
Tak długo wyczekiwany wyjazd do Londynu, do miejsca, które kocham od lat, do miejsca, które znam tak dobrze jak swoje miejsce zamieszkania, do miejsca na punkcie którego mam odpały.
Chodzę dziś całą podjarana, te całe pakowanie, zawirowanie, przed wyjazdem, ważenie czy bagaż nie przekroczył 32 kg, czy torba podręczna ma odpowiednie wymiary, czy wszystko jest : bilety, dowód, potwierdzenie rezerwacji hotelu.
Jak ja kocham ten szał ! <3
Dzisiaj jeszcze zakupy : 3 bluzeczki, dezodoranty, jakieś przekąski, pasta do zębów itp.
A więc ... jutro o 6.00 wylot - Pyrzowice.
Ogólnie to plan jest taki :
1. Wstajemy o 2.00
2. Wyjeżdżamy o 3.00
3. Mamy tam byc o 4.00 - odprawa
4. Wylot 6.00
5. Przylot 7.00 - czasu londyńskiego
6. Zakwaterowanie w hotelu
7. Zwiedzanie
Cieszę się, bardzo, bardzo, bardzo - kolejne marzenie zostanie spełnione *.*
Dzisiaj w szkole też odjazd. Martyna ( moja przyjaciółka ) wymalowała moje ręce mazakami, długopisami i czym tam miała pod ręką, potem dołączyli się prawie wszyscy. Było to dla mnie świetną zabawą, a zarazem bardzo wzruszającą sytuacją. Zrozumiałam, że to ( mogę już tak powiedzieć ) ostatni dzień w szkole , w tej szkole. Potem rozpoczną ciężkie życie licealistki. Czy tego chcę ? Nie wiem. Sądzę, że nie. Nie chcę dorastać, bo jest mi dobrze tak, jak jest. Ale niestety zegar biologiczny sunie dalej, bez możliwości zatrzymania.
| Tak właśnie wyglądałam. Stylowo, nie praw-dasz? |
| Fruuuuuu ! Mogę leciec :) |
Całuję Weronika.
PS. Oczywiście od razu jak wrócę, opiszę wszystkooooo :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz