Jak ten czas szybciutko leci.
Tytuł mojego bloga to : Make dreams come true - Spełniam marzenia. Nazwa ta nie jest wymyślona od tak.
Co się wydarzyło ?
No właśnie ! Tydzień temu spełniło się moje największe marzenie.
22 marca 2014 w Sosnowcu w klubie Remedium odbył się koncert Dawida Kwiatkowskiego.
Dawid jest moim idolem - jak większości nastolatek. Niestety większość z nich zainteresowała się nim, gdy stał się sławny. Ja zainteresowałam się nim 4 lata temu. Przeglądając wyszukiwarkę natrafiłam na jego bloga. W moich oczach stał się pozytywną osobą, która wie czego chce i się nie podda. Zaczęłam co jakiś czas czytać jego posty. Po jakimś czasie ukazał się filmik na YT. Byłam z niego dumna, że się pokazuje innym. Później odkryła go ESKA i tak się zaczęło. Szał miliona nastolatek - Kwiatonators.
Wiecie, że jestem niepełnosprawna, przez co koncerty i inne zgrupowania w moim wypadku odpadają. Jest ryzyko, że ktoś mnie przewróci i wyląduję na wózku inwalidzkim.
27 lutego przeglądając facebook'a natrafiłam na zdjęcie Dawida - nie zatrzymałam się na nim twierdząc, że dodał nowe zdjęcie na swojej stronie ; przeglądałam dalej. Coś jednak mnie tchnęło, żeby "wrócić" i co ...
Informacja o koncercie. Nie robiłam sobie żadnej nadziei. Powiedziałam mamie o owym wydarzeniu - przyjęła to do wiadomości.
Na następny dzień, mama wróciwszy do domu z pracy, weszła do mojego pokoju i powiedziała "To co ... jedziemy!". O.o moja reakcja to "Ale gdzie, co ?", mama mi odpowiedziała "No na koncert Dawida, tylko musisz powiedzieć mi gdzie kupię bilety". Nie potrafiłam w to uwierzyć, nie podchodziłam do tego, jako do sytuacji, która jest możliwa do zrealizowania.
1 marca mama pojechała na miasto. Gdy wróciła, wręczyła mi bilety. Zasypałam mamę pytaniami "ale jak to? Przecież oni mnie tam zgniotą! Mamusiu chyba oszalałaś :D ", odpowiedź mamy była następująca "Może oszalałam, ale jesteś moją córcią i chcę szczęścia dla Ciebie, pamiętasz, że obiecałam Ci, iż ten rok będzie Rokiem Spełniania Marzeń? No właśnie, a koncert jest Twoim marzeniem. Nie martw się jak będzie, coś wymyślimy".
No i wymyśliłyśmy...
Ja zasypałam Dawida mnóstwem wiadomości na fb, na e-mail. Niestety brak odpowiedzi. Mama zadzwoniła do menadżera Dawida - ( nie chcę w tym wypadku nikogo obrażać, chcę wyrazić po prostu moje zdanie, może w moim przypadku nie była ta osoba odebrana pozytywnie, ale dla innych może być całkiem sympatyczną i asertywną osobą ) - niestety nie był on obiektywny. Dzwoniłyśmy z zapytaniem, czy jest możliwość wcześniejszego wejścia do klubu, aby mojej osobie nie stało się nic złego. Odpowiedź była następująca " Nie mogę nikogo faworyzować". Koniec rozmowy.
W momencie się poddałam. Nie widziałam co robić. Jednak po pewnym czasie doszłam do wniosku, że w moim życiu będzie wiele ludzi, którzy będą rzucać mi kłody pod nogi, ale ja muszę zrobić taki wielki krok, żeby przejść nad tą kłodą - muszę ją pokonać, aby dojść tam gdzie chcę - dojść do celu.
Zabrałam się do pracy. Napisałam do Layer Cake Agency. Po godzinie dostałam odpowiedź, aby moja mama skontaktowała się z nimi. Oczywiście, mama zadzwoniła, porozmawiała z panem Kamilem. Jego odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła - pozytywnie :D Powiedział, że zobaczy co da się zrobić, że będziemy w kontakcie.
I co ..? Udało się. Miałam zapewnione wejście o 5 min wcześniej. Da się ? Da.
Gdy weszłam do klubu pan Kamil porozmawiał z nami - poznaliśmy się.
Zauważyłam, że przy głośniku stoją : Patryk Komos i Kamil Kubas. Uwielbiam ich :D
| Słaba jakość, bo było ciemno i flesz się włączył :D |
Za chwilę Dawid wraz z panem Kamilem przechodzi przez cały klub ( w tym momencie w klubie było może 5 dziewczyn, ale te, które miały małe wypadki przed koncertem - zwichnięta kostka, połamane żebro). Pokazuję mamie postać Dawida i mówię " Mami to Dawid, Dawid". Nagle pan Kamil się odwraca i kieruje w moją stronę słowa "Czekaj zaraz po Ciebie przyjdę".
SZOK ! CO ? GDZIE ? JAK ? SERIO ? JA ?!
Nagle przyszedł po mnie i mówi gdzie mam iść. Weszłam po 3. schodkach do pomieszczenia i kolejne 3. w dół. DAWID ! Stał tyłem :P wypiął na mnie swój tyłek, bo sięgał po coś do torby. Stałam na 2. schodku.
On odwrócił się. Podszedł. Rzuciłam mu się na szyję.
PRZYTULIŁAM BARDZO MOCNO ! Nie potrafiłam uwierzyć w to co się dzieje. Nigdy bym nie pomyślała, że to marzenie się spełni. Nigdy. Dla mnie to znaczy naprawdę wiele, bo mimo tego, że ( względem zdrowotnym ) nigdy nie powinnam się znaleźć na koncercie to los się do mnie uśmiechnął. I dokonałam ( dzięki ludziom, którzy mi to marzenie spełnili - dzięki panu Kamilowi) to czego pragnęłam. Spełniłam marzenie.
To spotkanie trwało może 2-3 minutki, ale dla mnie to było całe życie. Zrozumiałam w tych paru sekundach, że warto walczyć, warto wierzyć w marzenia, warto prosić o pomoc w ich spełnianiu.
Gdy wyszłam z backstage'u, przytuliłam się do mamy. Rozpłakałam się. Ona też. Cieszyła się moim szczęściem. Koncert był cudowny. *.*
Dla mnie ten dzień był MÓJ. Jest to dla mnie wyróżnienie i zarazem spełnienie marzeń nastolatki, która na co dzień boryka się z trudnościami życia i przez ciężką rehabilitację może w takich chwilach powiedzieć, ŻYCIE JEST PIĘKNE, a ludzie wspaniali - tacy jak PAN KAMIL. Pan Kamil ma wielkie serce. Nie musiał mi załatwiać spotkania, autografu, ale to zrobił. Zrobił ze swojej dobroci dzięki czemu uszczęśliwił mnie. Nigdy mu tego nie zapomnę i zawsze będę go wspominać jako człowieka dzięki któremu moje życie nabrało barw, nabrało wiary, że są na świecie wspaniali ludzie. Na świecie są anioły, które przyodziewają się w ludzi. Takim aniołem jest pan Kamil.
Podziękowałam mu osobiście po koncercie, a później na facebook'u. W odpowiedzi jedno zdanie najbardziej zapamiętałam : "Mam nadzieję, że Ci się wszystko w życiu ułoży i spełnisz wszystkie swoje marzenia". Te słowa dają takiego kopa do działania, że trudno jest mi to opisać. Podziwiam takich ludzi jak on. On zobaczył we mnie człowieka, człowieka w którym bije serce.
| Taki tam kolażyk ilustrujący wszystko co było bardzo ważne ♥ |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz