poniedziałek, 31 marca 2014

Nowy tydzień nowe siły :D

No to mamy poniedziałek. Tak długo wyczekiwany poniedziałek. Poniedziałek, który wszyscy kochają :D
Hahaha . Kogo ja oszukuję ? Większośc ludzi nienawidzi poniedziałków, bo trzeba rano wstac, isc do szkoły/pracy, rozpoczyna się szara rzeczywistośc.
Ja uwielbiam poniedziałki - może mniej niż piątek, piąteczek, piątunio, ale uwielbiam na swój sposób.
Dla mnie poniedziałek jest nową kartką. Jest czasem gdy zaczynam "od nowa". Nabieram nowych sił na cały tydzień i staram się rozpocząc go z uśmiechem na twarzy :D

Niestety tydzień temu złapało mnie jakieś choróbsko, przez co cały czas siedzę w domu.
Dziś planowałam iśc do szkoły, ale moje plany legły w gruzach : temperatura, bolące gardło :/
No cóż, mówi się trudno i żyje się dalej.
Powiem szczerze, że taki odpoczynek od szkoły dobrze mi zrobił. Zero nauki, zero stresu, że jutro jest sprawdzian/kartkówka. Może i mam obecnie zaległości i będę musiała wszystko nadrabiac to nie przejmuje się tym - ważne jest to, że mój mózg wziął sobie na ten tydzień L-4.

Tak z innej beczki . :P 

No świetnie ! Chciałam wywołac zdjęcia, wysłałam babcię, żeby podeszła do fotografa i wywołała zdjęcia w formie polaroidu.
Teraz zadzwonił telefon. Babcia. Mówi, że pan chce ze mną pogadac. I co ? Nie zrobi mi tych zdjęc, bo oni tak nie robią. Boże ... jaki problem. ! Wystarczy wejśc do Picasy ( czy do jakiegoś innego programu ze zdjęciami ) wybrac motyw "polaroid" i wydrukowac na kartce fotograficznej.
Jejciu ... co za ludzie tam pracują.
Nie ważne ... pójdę do innego fotografa, który nie będzie miał z tym problemu.

Da się ? Da ! 

Jak widac na wyżej zamieszczonym obrazku da się utworzyc zdjęcie w formie polaroidu. Mi to zajęło minutkę - dosłownie. A ceniony się fotograf ma problem. Rrrrr ! Co za człowiek.

Ale dobra, nie stresujemy się. W Katowicach jest pełno fotografów, któryś mi wydrukuje te zdjęcia :D 

#9893 ALOHA , kochani :*


Dopisek ...
W maju wyjeżdżam do Londynu więc potrzebuję dowodu osobistego. A więc mama zawiozła papiery, zdjęcia do Urzędu Miasta, ale ...
Zdjęcie się im nie podoba, bo zakryte jest ucho ... shit !
No i co ... jechać do fotografa (z katarem), zrobić zdjęcie i znowu do urzędu.
Na całe szczęście sprawa już załatwiona. Dowód do odebrania za 30 dni.
Po pozytywnie rozstrzygniętej sprawie udaliśmy się do Starbucks *.*







sobota, 29 marca 2014

TO JUŻ TYDZIEŃ ! ♥

Tak, to już tydzień ♥
Jak ten czas szybciutko leci.
Tytuł mojego bloga to : Make dreams come true - Spełniam marzenia. Nazwa ta nie jest wymyślona od tak.
Co się wydarzyło ?
No właśnie ! Tydzień temu spełniło się moje największe marzenie.
22 marca 2014 w Sosnowcu w klubie Remedium odbył się koncert Dawida Kwiatkowskiego.
Dawid jest moim idolem - jak większości nastolatek. Niestety większość z nich zainteresowała się nim, gdy stał się sławny. Ja zainteresowałam się nim 4 lata temu. Przeglądając wyszukiwarkę natrafiłam na jego bloga. W moich oczach stał się pozytywną osobą, która wie czego chce i się nie podda. Zaczęłam co jakiś czas czytać jego posty. Po jakimś czasie ukazał się filmik na YT. Byłam z niego dumna, że się pokazuje innym. Później odkryła go ESKA i tak się zaczęło. Szał miliona nastolatek - Kwiatonators.
Wiecie, że jestem niepełnosprawna, przez co koncerty i inne zgrupowania w moim wypadku odpadają. Jest ryzyko, że ktoś mnie przewróci i wyląduję na wózku inwalidzkim.
27 lutego przeglądając facebook'a natrafiłam na zdjęcie Dawida - nie zatrzymałam się na nim twierdząc, że dodał nowe zdjęcie na swojej stronie ; przeglądałam dalej. Coś jednak mnie tchnęło, żeby "wrócić" i co ...
Informacja o koncercie. Nie robiłam sobie żadnej nadziei. Powiedziałam mamie o owym wydarzeniu - przyjęła to do wiadomości.
Na następny dzień, mama wróciwszy do domu z pracy, weszła do mojego pokoju i powiedziała "To co ... jedziemy!". O.o moja reakcja to "Ale gdzie, co ?", mama mi odpowiedziała "No na koncert Dawida, tylko musisz powiedzieć mi gdzie kupię bilety". Nie potrafiłam w to uwierzyć, nie podchodziłam do tego, jako do sytuacji, która jest możliwa do zrealizowania.
1 marca mama pojechała na miasto. Gdy wróciła, wręczyła mi bilety. Zasypałam mamę pytaniami "ale jak to? Przecież oni mnie tam zgniotą! Mamusiu chyba oszalałaś :D ", odpowiedź mamy była następująca "Może oszalałam, ale jesteś moją córcią i chcę szczęścia dla Ciebie, pamiętasz, że obiecałam Ci, iż ten rok będzie Rokiem Spełniania Marzeń? No właśnie, a koncert jest Twoim marzeniem. Nie martw się jak będzie, coś wymyślimy".
No i wymyśliłyśmy...
Ja zasypałam Dawida mnóstwem wiadomości na fb, na e-mail. Niestety brak odpowiedzi. Mama zadzwoniła do menadżera Dawida - ( nie chcę w tym wypadku nikogo obrażać, chcę wyrazić po prostu moje zdanie, może w moim przypadku nie była ta osoba odebrana pozytywnie, ale dla innych może być całkiem sympatyczną i asertywną osobą ) - niestety nie był on obiektywny. Dzwoniłyśmy z zapytaniem, czy jest możliwość wcześniejszego wejścia do klubu, aby mojej osobie nie stało się nic złego. Odpowiedź była następująca " Nie mogę nikogo faworyzować". Koniec rozmowy.
W momencie się poddałam. Nie widziałam co robić. Jednak po pewnym czasie doszłam do wniosku, że w moim życiu będzie wiele ludzi, którzy będą rzucać mi kłody pod nogi, ale ja muszę zrobić taki wielki krok, żeby przejść nad tą kłodą - muszę ją pokonać, aby dojść tam gdzie chcę - dojść do celu.
Zabrałam się do pracy. Napisałam do Layer Cake Agency. Po godzinie dostałam odpowiedź, aby moja mama skontaktowała się z nimi. Oczywiście, mama zadzwoniła, porozmawiała z panem Kamilem. Jego odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła - pozytywnie :D Powiedział, że zobaczy co da się zrobić, że będziemy w kontakcie.
I co ..? Udało się. Miałam zapewnione wejście o 5 min wcześniej. Da się ? Da.
Gdy weszłam do klubu pan Kamil porozmawiał z nami - poznaliśmy się.
Zauważyłam, że przy głośniku stoją : Patryk Komos i Kamil Kubas. Uwielbiam ich :D

Słaba jakość, bo było ciemno i flesz się włączył :D 
Poprosiłam o autograf i zdjęcie. Po zdjęciu podszedł do mnie pan Kamil i poprosił o mój notes, bo dostanę autograf od Dawida. Nie mogłam uwierzyć. Dostanę autograf. Gdy odzyskałam notes, cieszyłam się jak małe dziecko - zauważyłam, że Dawid zajumał mi długopis :p ach ten kleptoman :D
Za chwilę Dawid wraz z panem Kamilem przechodzi przez cały klub ( w tym momencie w klubie było może 5 dziewczyn, ale te, które miały małe wypadki przed koncertem - zwichnięta kostka, połamane żebro). Pokazuję mamie postać Dawida i mówię " Mami to Dawid, Dawid". Nagle pan Kamil się odwraca i kieruje w moją stronę słowa "Czekaj zaraz po Ciebie przyjdę".
SZOK ! CO ? GDZIE ? JAK ? SERIO ? JA ?!
Nagle przyszedł po mnie i mówi gdzie mam iść. Weszłam po 3. schodkach do pomieszczenia i kolejne 3. w dół. DAWID ! Stał tyłem :P wypiął na mnie swój tyłek, bo sięgał po coś do torby. Stałam na 2. schodku.
On odwrócił się. Podszedł. Rzuciłam mu się na szyję.
PRZYTULIŁAM BARDZO MOCNO ! Nie potrafiłam uwierzyć w to co się dzieje. Nigdy bym nie pomyślała, że to marzenie się spełni. Nigdy. Dla mnie to znaczy naprawdę wiele, bo mimo tego, że ( względem zdrowotnym ) nigdy nie powinnam się znaleźć na koncercie to los się do mnie uśmiechnął. I dokonałam ( dzięki ludziom, którzy mi to marzenie spełnili - dzięki panu Kamilowi) to czego pragnęłam. Spełniłam marzenie.
To spotkanie trwało może 2-3 minutki, ale dla mnie to było całe życie. Zrozumiałam w tych paru sekundach, że warto walczyć, warto wierzyć w marzenia, warto prosić o pomoc w ich spełnianiu.
Gdy wyszłam z backstage'u, przytuliłam się do mamy. Rozpłakałam się. Ona też. Cieszyła się moim szczęściem. Koncert był cudowny. *.*

Dla mnie ten dzień był MÓJ. Jest to dla mnie wyróżnienie i zarazem spełnienie marzeń nastolatki, która na co dzień boryka się z trudnościami życia i przez ciężką rehabilitację może w takich chwilach powiedzieć, ŻYCIE JEST PIĘKNE, a ludzie wspaniali - tacy jak PAN KAMIL. Pan Kamil ma wielkie serce. Nie musiał mi załatwiać spotkania, autografu, ale to zrobił. Zrobił ze swojej dobroci dzięki czemu uszczęśliwił mnie. Nigdy mu tego nie zapomnę i zawsze będę go wspominać jako człowieka dzięki któremu moje życie nabrało barw, nabrało wiary, że są na świecie wspaniali ludzie. Na świecie są anioły, które przyodziewają się w ludzi. Takim aniołem jest pan Kamil.
Podziękowałam mu osobiście po koncercie, a później na facebook'u. W odpowiedzi jedno zdanie najbardziej zapamiętałam : "Mam nadzieję, że Ci się wszystko w życiu ułoży i spełnisz wszystkie swoje marzenia". Te słowa dają takiego kopa do działania, że trudno jest mi to opisać. Podziwiam takich ludzi jak on. On zobaczył we mnie człowieka, człowieka w którym bije serce.





Taki tam kolażyk ilustrujący wszystko co było bardzo ważne ♥


piątek, 28 marca 2014

Mój świat

Siemka !
Powiem Wam, że dopiero co zaczęłam prowadzić bloga – od wczoraj – a ja już za tym tęsknię. Kocham pisać, jestem strasznie nakręcona. Może kiedyś to minie, ale na razie chcę dać z siebie wszystko i chcę przekazać Wam radość. Gdy dziś rano weszłam na bloga to zaskoczyła mnie liczba wyświetleń – 40 J - w tym chyba 5 moich :P
Oszaleję :D
Naprawdę dla mnie to coś, dziękuję :*

Pisałam wczoraj, że dziś postaram się opowiedzieć trochę o swojej przypadłości i tak zrobię.
Jak pisałam jestem ograniczona, ale się tym nie przejmuje. Staram się „życie na co dzień garściami brać”, bo przecież życie jest cudowne.
Moje główne rozpoznanie do rozczep kręgosłupa. Niestety większość ludzi z tą przypadłością nie chodzi, bo polega to na rozlanym rdzeniu kręgowym – u większości tułów jest bardzo krótki , bo brakuje kilku kręgów. Jak wiecie rdzeń kręgowy to nerwy, nerwy odpowiadają za bodźce. Niestety gdy nie mamy czucia, nic nie poczujemy i nic nie wykonamy częścią ciała, która to czucie straciła. Rozczep polega na tym, że ludzie tracą czucie w nogach – są osobami wózkowymi.
Czym jest wózek ? Wózek jest wyjściem na świat. Wózek jest  najlepszym przyjacielem takiej osoby. Wózek to nogi.
Mi się „udało”. Nie wiem czy mogę tak to nazwać – ale tak mówi moja babcia, więc babuniu szacun za odwagę :*
Mi choroba poszła na układ kostny. Chodzę. Chodzę jak żabka ( Re, Re kum,kum,Re,Re,kum,kum ) – większość ludzi tak mówi – ale chodzę. Jeżdżę na rowerze, rolkach, chodzę na basen i wykonuję wiele czynności.
Też mam rozlany rdzeń kręgowy, też mam krótki tułów, ale w moim przypadku wszystko skierowało się na układ kostny. Podobno jestem jedynym dzieckiem na 5mln z tą chorobą co chodzi.
Jest MOC :D
Jestem malutka jak na swój wiek, mam 135 cm. Powiem tak : to ma swoje zalety :P naprawdę :D widzę wszystkie produkty w lodówce od spodu więc zawsze wiem gdzie co leży, nawet jeżeli masło znajduje się „w głębi” lodówki; mam tańsze bilety na basen ( wiecie … mamusia mówi, że jestem młodsza );  no i jak stoi jakiś chłopak, to … jestem na fajnej wysokości – wiecie o czym mówię, prawda ? :D
Dobra, lecimy dalej ….
Czy się przejmuje tym, że jestem chora ? Nie ! :D
Przejmowałam się kiedyś. Przejmowałam się wtedy gdy dorastałam i zaczynałam rozumieć świat.
Załamałam się, sądziłam, że wszystko to moja wina. Pytałam się Boga po co ja w ogóle jestem na tym świecie? Dlaczego przez to cierpi moja rodzina? Poddałam się.
Czy żałuję tego, że miałam takie podejście ? Nie, nie żałuję, bo to mnie wzmocniło.
Ktoś mi kiedyś powiedział : „Cierpienie jest podstawą zbawienia” ß te słowa dały mi do myślenia.
Później napotykałam na swojej drodze wielu ludzi. Tych którzy życzyli mi szczęścia i tych którzy hejtowali mnie, obrażali.
Odpowiedziałam sobie nawet na jedno z tych pytań powyżej. Jestem po to, aby pokazać ludziom, że mimo odmienności, można cieszyć się z życia jak każdy, to nie warunkuje na nasze szczęście. Mamy marzenia  i chcemy je spełniać. <3
W końcu zdecydowałam, że to jest moje życie. Zdecydowałam, że to ja w nim odrywam główną rolę, jestem jego reżyserem.
Nigdy nie zaprosiłabym do swojego domu złodzieja, wiec czemu mam pozwolić, aby myśli, hejty, które kradną moje szczęście zagościły w mojej głowie?
Nie pozwolę na to!  Przytoczę Wam tekst piosenki mojego ulubionego wokalisty.

„Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
Po której stronie walczyć, trwać i być

Bo to jest mój świat




1. Ile ludzi tyle myśli, zdrad dla korzyści
Gdy świat codziennie chce Cię zwalić z nóg
Tyle marzeń, tyle pragnień, w Twojej głowie wojna
Czy udźwigniesz ciężar drogi, którą przyjdzie Ci pójść
Będą mamić Cię wizjami, oszukiwać teoriami
Musisz być gotowy, aby przyjąć cios
Trzymaj głowę wysoko, nie daj satysfakcji wrogom
Przecież to Twoje życie, sam nadajesz mu właściwy tor



To jest właśnie ten czas, by wstać
Jeszcze raz wykrzyczeć wszystkim prosto w twarz




Ref: Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
Po której stronie walczyć, trwać i być
Bo to jest mój świat
(Tak to jest, tak to jest Twój świat)
Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
I nie zabierzesz tego nigdy mi
Bo to jest mój świat




2. Szydercze głosy słyszysz wciąż za swoimi plecami
Są tacy ludzie, którzy karmią Cię negatywnymi emocjami
Knują, spiskują, podpowiadają Ci źle
Wszystko po to abyś upadł, byś niespokojny miał sen
Nie poddaję się, wciąż walczę
choć czasami brak mi sił by marzyć
Nie odpuszczam, wiem, żadnych z pięknych chwil
Te wspomnienia będą tym, czego nie zabierze nikt



To jest właśnie ten czas, by wstać
Jeszcze raz wykrzyczeć wszystkim prosto w twarz




Ref: Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
Po której stronie walczyć, trwać i być
Bo to jest mój świat
(Tak to jest, tak to jest Twój świat)
Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
I nie zabierzesz tego nigdy mi
Bo to jest mój świat
(Tak to jest, tak to jest Twój świat)
(Jest mój świat)




Niełatwo znaleźć kolejny element tej układanki
W tej grze nie ma zasad, są tylko przeszkody,
Biegnij przed siebie nie czując trwogi!




Ref: Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
Po której stronie walczyć, trwać i być
Bo to jest mój świat
(Tak to jest, tak to jest Twój świat)
Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
I nie zabierzesz tego nigdy mi
Bo to jest mój świat”


Właśnie to jest nasze życie i to my nadajemy mu właściwy tor.
Gdybym się poddała, gdybym brała do serca każdą obelgę, każde słowo, które mnie skrzywdziło to wątpię – i mówię to szczerze – wątpię, że moje serce dalej by biło.
Uff … rozpisałam się. Mogłabym tak pisać i pisać, ale nie wiem czy chcecie tak dużo czytać :P
Dajcie znać :D
Trzeba się cieszyć z tego co się ma, z tego jak jest.
Dlatego, jeżeli przeczytaliście tą notkę z uwagą to mam do Was prośbę.
Podziękujcie swojej rodzinie, podziękujcie sobie za to co macie, za to kim jesteście.
Napiszcie w komentarzu kto tak zrobił :D
Miłego dnia kochani :*


Weronika.


czwartek, 27 marca 2014

Witam Wszystkich ♥

Cześc ! 

Jestem nową osóbką w świecie bloggerów i może dopiero co zaczynam, ale historia z bloggerami nie jest mi znana od dziś. Nie wiem dokładnie co napisac w pierwszej notce - więc - może zacznę od początku. 
Jestem Weronika - tak długie imię :P Mam obecnie 16 lat i jak wiadomo stoję na rozdrożu dróg. Egzaminy, nowa szkoła ... ciężki wybór jak na ten wiek, ale cóż w życiu trzeba się rozwijac, dokształcac. 

Anyway . 

Moje życie nigdy nie było i nie jest usłane różami. Zmagam się z wieloma trudnościami, ale nie przejmuję się tym. Dar życia jaki otrzymałam jest dla mnie najważniejszy, bo przecież " człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest i nie przez to, co ma, lecz przez to, czym się dzieli z innymi" - słowa Jana Pawła II.
A więc kim jestem ? 

Hm ... jestem SOBĄ.
Jestem człowiekiem - osobą.

Jestem dziewczyną, która stara cieszyc się życiem nie zważając na to co mówią inni. Jestem osobą, która posiada w sobie pełno radości, która stara się tą radością zarazic innych. Jestem dziewczyną, która też ma chwile zwątpienia, załamania, która nieraz nie potrafi dac sobie rady z problemami. Jestem osobą, która trzyma w sobie to co ją boli, ale stara się tego nie pokazywac - by nie krzywdzic innych. Jestem kimś, kim nie jest nikt inny. Jestem SOBĄ, nikogo nie udaję, nikim innym nie chcę byc. Mimo, że jestem "ograniczona" nie martwię się tym, "bo ogranicza nas tylko umysł". Jestem WYJĄTKOWA, jak każdy z nas, bo każdy jest inny. Jestem małą, głośną dziewczynką z przedmieścia, którą każdy poznaje, za którą każdy się obraca, o której każdy mówi/rozmawia. Jestem kimś, bo jestem taka jaka jestem. 
Jestem - a więc żyję.
No to troszku mnie poznaliście :D 
Napisałam o ograniczeniach i nie jest to przypadkowe. Każdy ma jakieś ograniczenia, nikt nie jest idealny i nikt nie potrafi wszystko wykonac. To są ograniczenia, ale moje są trochę z innej beczki.
Jestem NIEPEŁNOSPRAWNA. Szok ..? No właśnie, niepełnosprawna. 
Czym dla nas jest niepełnosprawnośc ? Dla mnie jest to, większy wysiłek osoby ograniczonej, taka osoba musi dac z siebie nieraz 110% procent, aby podnieśc szklankę, powiedziec jedno słowo.
Na czym polega moja niepełnosprawnośc ? 
Przepuklina oponowo-rdzeniowa, rozczep kręgosłupa, niedowład wiotki kończyn dolnych, skolioza. Dużo tego, ale nie martwię się tym :P 
Chcę spełniac marzenia, chcę robic to co lubię, chcę poznawac nowych ludzi. 
Dlatego między innymi po to założyłam bloga. Zastanawiałam się nad tym ponad rok - w końcu powiedziałam sobie "Weronika ! Chcesz coś osiągnąc? Tak? To działaj, rób coś! Nie zamartwiaj się, tylko wyjdź ludziom na przeciw!". No i teraz jestem TU. Jestem z Wami. 
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie - może jutro - opowiem Wam o mojej przypadłości, przez co musiałam przechodzic. Może uda mi się w pewnym stopniu zarazic Was pozytywnym myśleniem i nauczę, że zawsze trzeba marzyc, trzeba wierzyc w marzenia, trzeba starac się je spełniac, nie wolno się poddawac. ! 

A więc życzę Wam dziś miłego popołudnia. 
3majcie się cieplutko <--- pogoda jest śliczna *.*