wtorek, 29 lipca 2014

DOM - jak było w Opocznie ?


Hey, hey misiaczki ♥ 

Naprawdę przepraszam za tak długą nieobecnośc, ale są wakacje i każdy zasługuje na chwilkę odpoczynku aczkolwiek czy ten czas można nazwac odpoczynkiem ? : ))

W sobotę ( 26.07 ) wróciłam do domku z Opoczna - było naprawdę wspaniale.
Bardzo miło i przyjemnie jest zobaczyć twarze ludzi, których się poznało wieki temu po mega długiej przerwie.
Co robiłam ? Jaka była pogoda ?

Sobota ( 19.07 ) 



Wyjazd do Opoczna, chęci, ekscytacja, ale przeplatający się w sercu strach, myśli " a może nie będzie nam się tak dobrze gadało jaka na fb ?, a jeżeli nie znajdziemy wspólnego języka ?, a jak nie będziemy miały co robić?". Przez całą podróż nie byłam przekonana czy na pewno chcę zostać, czy dam radę, czy nie będę chciała w połowie wracać do domu. Wszystkie te myśli odeszły gdy podjechaliśmy pod dom Klaudii i gdy ją ujrzałam, zrozumiałam, że będzie zaje***cie ^^ 
Podróż trwała 3 godziny - było to troszku męczące. 


Od przyjazdu cały czas rozmawiałam z Klaudią, rozpakowałam się, ogarnęłam jej mieszkanko, poszłyśmy na lody. 

Niedziela


Ten dzień był chyba najfajniejszy ! Galeria w Piotrkowie Trybunalskim. Zakupy, zakupy, zakupy - czyli to co kocham ♥. Niestety nie mieli Starbucks'a ... :c jestem mega zdziwiona jak mogłam bez niego wytrzymać, ale dałam radę. Co kupiłam ? Trzy bluzki - jedna w Reserved, a dwie w New Yorker - zeszyt - Empik - buty - CCC i jedzonko w KFC - Zinger + MOJITO - yummy ♥♥♥
Wróciłam mega zmęczona, ale bardzo zadowolona ^^ 

Poniedziałek 


Spotkanie ! Z kim ? Z Mateuszem ! Kumplem, z którym też nie widziałam się od lat. Na początku każde
 z nas było mega spięte, ale później wszystko się jakoś rozkręciło. Przyszedł Kacper, puścił muzę na full, śpiew, śmiech, wygłupy. 

Wtorek

Kolejne zakupy, tym razem pojechaliśmy do mniejszej Galerii, która znajduje się w Opocznie. Kupiłam czapkę w kwiatuszki w Housie i butki w kwiatki w CCC. Następnie udaliśmy się do Mateusza, znowu się pośmialiśmy, no i oczywiście .... akcja z Klaudią. ! : )) 
Siedzimy sobie wszyscy u Mateusza w salonie, nagle Klaudii zachciało się jeść, wzięła brzoskwinię .... patrzę ... PLEŚŃ ! Nie odzywam się, bo sądzę, że ona ją widziała i ominie. Siada. Je. Robi jeden gryz, 
drugi ...
.... iiii ..... KRZYK ! PLEŚŃ, PLEŚŃ, ZJADŁAM PLEŚŃ. ! Hahaha, ja oczywiście w śmiech,
 ona w śmiech - trzęsie się jak galareta ... hahaha ... nie da się tego widoku opisać, po prostu trzeba by było zobaczyć tą akcję na własne oczy. 
Następnie w trójkę udaliśmy się do Klaudii i tam gadaliśmy wszyscy do późnego wieczora.

Środa

Odpadł mi zamek - zamek z aparatu. Dlaczego ? Bo zjadłam parówkę : )) ale mniejsza.


Poszłyśmy z Klaudią na spacer, udaliśmy się do Mateusza, potem na lody, do MDK, ulewa, burza,
 potem dom Klaudii. Pojawienie się nowej osoby - Maciek - kuzyn Klaudii. Niestety Maciek zabronił wstawienia swojego zdjęcia : c szkoda, bo zdjęcie jest super ^^ 
Oczywiście głupawki, śmiech, muzyka.. ! :) 



Czwartek

Co tu dużo gadać ... deszczowo :c 


Meszka ! Wpadła nam meszka do pokoju, krzyk, kombinowanie jak się jej pozbyć, schizy, ugryzienia.

Piątek


Spacer, SELFI, lody, śmiech, spotkanie z Mateuszem i Makiem - żarty, karniaki, bitwa o klawiaturę, 
gra w łapki. 
Pożegnanie :c pożegnanie z Mateuszem , Maćkiem - ostanie wspólne spotkanie. 

Zarywanie nocki z Klaudią, śmiech, spanie. 

Sobota



Powrót do domku. W trakcie drogi powrotnej wskoczyliśmy do Galerii Jurajskiej w Częstochowie - kupiłam bluzkę w Housie, KFC, mama kupiła sukienkę, buty, torebkę, weszłyśmy do ALMY i też nakupowałyśmy tyle rzeczy jak by miała zbliżać się apokalipsa. : ))
Potem pojechaliśmy na mega dobry żurek. Następnie Galeria Katowicka i Starbucks ! W końcu ! Mój kochany Starbucks - nikt nie jest tak od niego uzależniony jak ja. 
Podróż trwała 6 godzin - oczywiście z tymi wszystkimi postojami.


Oto cały mój tydzień. Był naprawdę aktywny i wspaniały. Gdybym mogła to chciałabym to powtórzyć. Miło jest zobaczy mordki, które widziało się bardzo dawno - każdy z nim się zmienił.
Najśmieszniejsze za każdym razem były nasze bariery językowe.
Ja jestem ze śląska, czasami trudno jest mi nazwać coś po polsku lub po prostu nie ma takiego odpowiednika. Oni oczywiście się śmiali z mojego akcentu, niektórych nazw, ale to było super - nauczyli się czegoś nowego. Ja również - dowiedziałam się, że na borsztajn mówi się krawężnik - moja mina była bezcenna ^^

A co teraz ? Teraz odpoczywam. Od niedzieli do dziś spała u mnie Jess, zabawa, śmiech, zdjęcia - czyli to co tygryski lubią najbardziej.
Dzisiaj imprezka u Mani, jedzonko ♥♥♥

Niestety moja babcia dzisiaj wylądowała w szpitalu - miejmy nadzieję, że wszystko wróci od normy, a ona wróci do domku.

Oto kilka zdjęć ... mam nadzieję, że podczas Waszych wakacji dużo się dzieje i będziecie mieli co wspominać - miło wspominać. : ))
W tle - Kacperek : )) 

Mateusz, Zuzia ( siostra Mateusza) : )) 


Looody ! ♥ 

Mateusz, Klaudia : )) 



Ah ... tak nie chce mi się wstać : )) 


Moja lasencja ^^ dziołszka jak się patrzy 






Najlepszy żurek : )) 

Mój raaaaaaaj ! ♥



Nocka z moją wyjątkową - moja nierodzona siostra :* 



















czwartek, 17 lipca 2014

Wakacje - długa przerwa - emocje - znajomości - pozytywne zmęczenie


Witam Was, misiaczki po tak długiej nieobecności.
Przepraszam, że nie dawałam na blog'u, żadnego znaku życia - nie miałam na to DOSŁOWNIE czasu. 
Jak mogliście zauważyć na bieżąco odpowiadałam na pytania na ask'u , dodawałam zdjęcia na instagram'a.

Jak mijają mi wakacje ? Bardzo szybko, radośnie, aktywnie, "budulcowo".
W poniedziałek wróciła z rekolekcji - ONŻ 0 - stopień , Istebna DP 2014.
Jak było ? Na początku mega ciężko, nie dawałam rady. Pełno obowiązków, modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy - nie rozumiałam tego wszystko, było dla mnie za dużo natłoków spraw.
Po trzech dniach, jakby cały strach, lęk, złość, niemoc odeszły. Poczułam się silna, zrozumiałam, że miałam się tu znaleźć i nic nie dzieje się bez przyczyny.
Modlitwa nie sprawiała mi trudności, różne tematy religijne również. Poznałam wiele cudownych ludzi, którzy też otworzyli mi oczy, nauczyli wielu ważnych aspektów, sprawili, że poczułam się potrzebna.
Emocje jakie towarzyszyły mi przez te dwa tygodnie, są ciężkie do opisania, dlatego pozwólcie, że to będzie taka moja "intymna strefa" i zachowam ją dla siebie. :)
Oczywiście jak na każdych rekolekcjach nie mogło zabraknąć śpiewu. ^.^ śpiewaliśmy wszystko, począwszy od kolęd.

Własnie, kolędy ! Podczas okresu rekolekcji, przeżywamy (jakby) cały rok : Boże Narodzenie, Wielki Post, Zmartwychwstanie.
W Boże Narodzenie, animatorzy nas okłamali. Powiedzieli, że przyjedzie sanepid, była to BUJDA ! Organizowali dla nas Wigilię i stajenkę. Było cuuudownie *.* popłakałam się ze szczęścia.
Podczas Zmartwychwstania o godzinie 5.45 do naszych pokoi wpadli mężczyźni w kominiarkach, ubrani na czarno, z łańcuchami, wałkami do ciasta, krzyczeli na nas : "Wstawać!" , "Szybciej!", "Schodź na dół!",
 "No wstawaj!", "Nie słyszysz!". Baliśmy się strasznie. ! Kazali zejść nam na jadalnie, a tam ...... pięknie zastawione stoły, ale .... żołnierz i inni "bandyci", zrobili nam przesłuchanie, pytali o ciało Jezusa, zabrali jedną z animatorek jako "przynętę", nagle wyszedł anioł głoszący Słowo Boże, następnie wszyscy wspólnie zaśpiewaliśmy piosenkę.

"Jezus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał!"

Wszystko to było przedstawienie naszych animatorów - co prawda, ja wiedziałam, że taka akcja będzie miała miejsce, ale i tak było to wyjątkowe przeżycie. Usiedliśmy wspólnie do stołów, było święcenie koszyczków, stukanie jajkiem i dalsza część dnia.

Wróciłam do domu ... bardzo ciężko było się ze wszystkimi rozstać, ale niestety, coś się musi zakończyć, aby coś mogło się rozpocząć.

Dni w domu też szybko mijają, cały czas jestem zabiegana, to zakupy, obiad na mieście, pakowanie się ... no własnie pakowanie. :) dlaczego ? W sobotę jadę na tydzień do koleżanki - Klaudii - do Opoczna. 
Nie widziałyśmy się ho ho czasu i nagle mamy możliwość spojrzenia sobie "twarzą w twarz".

Już nie mogę się doczekać. :)

Kochani mam nadzieję, że Wam też wspaniale mijają te wakacje, życzę Wam, aby były one owocne. :*


Moja foska ^^

Kościół dzięki, któremu stałam się nowym człowiekiem. 

Książka, którą kupiłam w emmanuel'u i zamierzam ją przeczytac :-)




Wesołego Alleluja !

Nasze walizki podczas dnia wyjazdu :c 

Nasz animator - Robert - wymyślił sobie wyprzedaż za BÓG ZAPŁAC ! Tak wiemy, wyprzedarz przez rz .... tak aby zwrócić uwagę na ten ważny punkt Istebnej. 
Jestem uzależniona od Starbucks'a, wiec tego punktu podczas wczorajszego dnia, nie mogło zabraknąć ^.^

Dzisiejszy obiad w Pizza Hut :)

Dalsza część obiadku :)
No i dzisiejszy Starbucks ^.^ - tą miłośc do tej kawiarni trzeba leczyc :) 

PS. Przepraszam za jakoś niektórych zdjęc, były one robione w sztucznym świetle :c